Main menu:

Site search

Categories

Archive

Najczęściej wybierana czyli najlepsza?

Jeden ze stołecznych uniwersytetów oparł tegoroczną kampanię reklamową na haśle “najczęściej wybierana uczelnia w Polsce”. Brzmi wyśmienicie. Coś jak MIT w świecie informatyków. Prawda jest troche inna. Fakt, uczelnia ta jest najczęściej wybieraną w kraju… uczelnią zapasową. Maturzysta składa papiery tam gdzie chce oraz na rzeczoną uczelnie. Tak na wszelki wypadek. Najwyżej przezimuje rok albo uniknie wojska. Jeden z wykładowców owej uczelni zwykł mawiać, że uniwersytet jest jak piękna kobieta, która trzeba pokochać. Tylko czy chciałbym kochać kobietę wybieraną przez wszystkich? Kobieta, którą wszyscy mogą mieć ma w naszym języku określoną nazwę. Nie jest to zdecydowanie powód do dumy.

Z czeluści internetu

Znalezione gdzies w czeluściach internetu:

1.One nie są materialne.
Ale lubią iść do dobrej restauracji, na kolację i wino.
Zamówić pizze? a w żcyiu.
2.One nie patrzą na wygląd, tylko na wnętrze.
Owszem, jeżeli nie patrzą na wygląd to patrzą na wnętrze. Portfela.
3.One nie są niesłowne.
Ale na umówione spotkanie przyją z pół-godzinnym opóźnieniem. Nie wspomną o tym ani słowem.
4.One mają poczucie humoru.
Ale gdy żartujesz z jej fryzury, to się obrazi, lub w lepszym przypadku dostaniesz po ryju.
5.One nie robią awantury z byle powodu.
Bo dla nich każdy powód jest dobry.
6.One lubią twoich kolegów.
O ile się z nimi nie spotykasz.
7.One nie lubią dominować.
One to uwielbiają.
8.One potrafią się przyznać do błędu.
I przy okazji wytkąć sto Twoich błędów nie zwiazanych z tematem.
9.One mogą gotować i sprzątać.
Ale po co?
10.One są naturalne!
Ale jeżeli nie spędzą połowy dnia w łazience, to do ludzi nie wyjdą.
11.One mogą pracować.
Ale nie chcą.
12.One zamykają czasami usta.
Gdy śpią, a tak to muszą mieć otwarte nawet podczas malowania rzęs.
13.Je obchodzi, że twoja drużyna wygrała mecz.
Ale mniej więcej tak samo, jak życie duchowe pingwinów.
14.One też mają hobby.
Zakupy.
15.One mają dobrą pamięć.
Do 100 rodzajów kremów, podkładów i cholera wie czego jeszcze. Ale Twojego imienia w nocy zapamiętać nie potrafi…
16.One dobrze jeżdżą samochodem.
O ile w promieniu kilometra nie ma innego auta.
17.One nie obgadują koleżanek za plecami.
Tylko Ciebie ‘życzliwie’ uświadamiają jakie to z ich koleżanek są wredne suki.
18.One wiedzą, że w trakcie meczu nie wolno Ci przeszkadzać.
Tylko często zapominają. (Patrz punkt 15)
19.One też potrafią Cię zaskoczyć.
Ale tylko kijem gdy wracasz nad ranem do domu.
20.One nigdy nie są za grube.
Co najwyżej mają ‘kobiece kształty’ i nie wyglądają jak wieszaki jak ta cała reszta anorektyczek.

Tyle, ze nie wiem czy Franz miał racje. Mam nadzieje, że nie.

Dla następnych pokoleń

Niniejsza wypowiedź zadaje kłam tezom, że mężczyźni nie umieją się wzruszać i nie są romantyczni:

Wydarzenie: Najnowsza PolskaSuperHiperProdukcjaFilmowa ostatnich tygodni, czyli Piotr “Papież” Adamczyk i “Nie kłam kochanie”
Miejsce: Sala kinowa trójmiejskiego multipleksu.
Czas: Wieczorny seans w środku tygodnia (czyt. mało popcornowżeraczy i młodszej gawiedzi).
Historia właściwa: Siedzimy z lubym rozkoszując się lukrem i ckliwością kapiącą z każdego miejsca na ekranie (no może ja się rozpływałam, miś przysypiał i budził się tylko wtedy, gdy na scenie pojawiała się Marta Żmuda-Trzebiatowska, grająca główną bohaterkę). Film prze do przodu, jesteśmy w momencie gdy Adamczyk z tą panną przemierzają sobie krakowski (ach!) ryneczek w wynajętej bryczce, dookoła noc zapada, cieplutko (sądząc po ciuszkach) i przyjemnie, światełka świecą, można tylko sobie pomarzyć przy tych pomorskich wichurach. (L)ubemu udzielił się klimat, (J) mnie też:
(L) - Ach Kiciuś, zobacz jakby to było fajnie tak wieczorkiem, po ryneczku w Krakowie, taką bryczką…
(J) (mrucząc do mojego romantyka) - Uhmmmmmm…
(L) - …z Martą Żmudą-Trzebiatowską…

(źródło joemonster.org)

Dlaczego Linux czasami irytuje…

gausus@logan:~$ gcc expl.c
gausus@logan:~$ ./a.out
———————————–
Linux vmsplice Local Root Exploit
By qaaz
———————————–
[+] mmap: 0×0 .. 0×1000
[+] page: 0×0
[+] page: 0×20
[+] mmap: 0×4000 .. 0×5000
[+] page: 0×4000
[+] page: 0×4020
[+] mmap: 0×1000 .. 0×2000
[+] page: 0×1000
[+] mmap: 0xb7e2b000 .. 0xb7e5d000
[+] root
root@logan:~#

I tym oto sposobem jedna dziura w kernelu wymusza konieczność aktualizacji n maszyn. Niby proste. Korzystając z poldka czy apta aktualizacja trwa minute. Teoretycznie. Praktycznie części systemów nie można ot tak sobie rebootnąć. Częśc systemów musi działąć z konkretną wersją kernela, a część zwyczajnie nie wstanie po reboocie z powodu “złego dżu dżu” albo plam na słońcu. A jak n maszyn zaczyna być liczbą trzy cyfrową to zaczyna się robić smutno.
Have a good’un…

Prezencja, marketing i (nie)kompetencja

Trafiłem dzis na artykuł pt. Wyglądać “biznesowo”. Nie do końca zgadzam się z opisanym tam trendem. Fakt, że chodzenie w dziurawych spodniach, zaplamionej kawą koszuli jest złym pomysłem. Podobnie złe wrażenie robi noszenie przepoconych ubrań czy dziurawych skarpet. Tyle, że wszystko to jest po prostu wykroczeniem przeciwko kulturze osobistej i nie jest zależne od wykonywanego zawodu. Pewien kanon kultury i higieny obowiazuje wszystkich, od robotnika do profesora. Zastanawia mnie inny problem. Czy nie jest przypadkiem tak, ze w biznesie wieksza wage zaczyna sie przykladac do prezencji, niz do kompetencji.
Co z tego ze pracownik nosi drogi garnitur i buty, koszule renomowanej firmy i obowiązkowa aktówke, skoro jest niekompentny. Widzialem pare razy ludzi, którzy wyglądali jak wyjęci z pisma o modzie, a jednocześnie nie mieli pojecia o dziedzinie, która sie zajmuja. Niestety ani elegancki ubior, ani mowienie marketingowym językiem, notoryczne robienie “koszyczka” nie jest w stanie zastąpić wiedzy na dany temat. Zal patrzec na mlodych ludzi, którzy w wyuczony sposób małpują zachowania pokazane na kursie “marketing w weekend”. Notoryczne robienie koszyczka czy wkładanie w co drugie zdanie wstawek pt.: “Rozumiemy wyzwania przed jakimi stoi Panstwa korporacja (czyt. sklep spozywczy z 10 pracownikami) jest żenujące. Tak samo z wypowiedziami: “jako strategiczny klient w promocji dostanie Pan od nas znizke 10%” (na usługę wartą 200zł). Potem człowiek spędza pare nocy na projekcie, który wart jest pareset zł. Efekt - godzina naszej pracy staje sie warta 5zł brutto.
Wygląda na to, że niektórzy dali się ogłupic marketingowi i sztuczkom z ładnymi butami i eleganckim krawatem. Niestety, marketing mimo, że ważny nigdy nie zastąpi kompetencji. A może “na szczęscie”? Ciekawe, ze piony techniczne szybciej i sprawniej dogadują się gdy nie przeszkadzaja im handlowcy i znawcy marketingu po weekendowym kursie. Może własnie dlatego pewne projekty dobiegają do szczęsliwego finału.

Pracownik jako dobroczyńca

Pare lat temu rozmawialem z kumplem o działalności charytatywnej. Kumpel ów przekonywał mnie wtedy, że należy państwo nie powinno przekazywac żadnych funduszy na działalnośc charytatywna tylko pozostawic to w gestii obywateli i organizacji pozarzadowych. Argumentem był fakt, że każdy Polak chce pomagac innym bo jest to zakorzenione w naszej tradycji, wierze i kulturze. Znaczy akurat kumpel nie pomaga nigdy i nikomu, bo biedni to de facto alkoholicy albo nieroby, a on sam mial do szkoły pod górke i ciężko w życiu. Nawet jak zaczął nieźle zarabiac to przecież musi zapewnic byt rodzinie, kupic dom z basenem etc. W każdym razie, wszyscy poza nim (i innymi którzy z obiektywnych przyczyn nie mogą pomagac) są skłonni od rana do wieczora zajmowac sie działalnością charytatywną.

Dzisiaj miałem próbkę owej “skłonności”. Poprosiłem kumpla, żeby popytał czy jego pracodawca nie jest chętny kupic kilku kurtek, czapek czy szalików dla dzieci z biednych (acz nie patologicznych) rodzin. Kumpel zareagował jakbym chciał jego nerki, tajemnic firmy i cyrografu. Tłumaczył nerwowo, że nie wypada, że to będzie źle odebrane, że narobi sobie problemów, a poza tym jego pracodawca jest zdecydowanie przeciwny.

Może mam wypaczone podejście do życia, ale na miejscu pracodawcy cieszyłby mnie pracownik z inicjatywą i to jeszcze takiego typu. Dobrze zatrudniac ludzi, którzy myślą o czymś więcej niż zarobienie mnóstwa pieniędzy, żeby je przepic w weekend. Tymczasem, oglądając od kilku tygodni reakcje różnych dużych i małych firm na akcje charytatywne mam coraz gorsze odczucia. Wciskanie przysłowiowego kitu jest na porządku dziennym, wielkie koncerny medialne okazują sie malutkimi firmami na granicy bankructwa, zamiast kurtek oferowane są promocyjne płyty CD etc.

A może po prostu za dużo wymagam i powinienem skoncentrowac się na własnej karierze, wygryzaniu kogoś ze stanowiska i zapewnianiu żonie (której nie posiadam) domu na Hawajach albo przynajmniej w Komorowie. Dziękuje, postoje…

PS: Zawsze w takich momentach nasuwa się złośliwa refleksja. A co jak role się odwrócą i Ci zapracowani będą potrzebowali pomocy…

Są rzeczy ważne i ważniejsze

W związku ze strajkiem scenarzystów w USA, wstrzymano kręcenie kolejnych odcinków “Mody na sukces”. Prezenterzy TVP uspokoili jednak, że strajk nie wpłynie na emisje serialu w Polsce. Aktualnie TVP emituje odcinki z 2002 roku. Mamy zatem 5 lat rezerwy. Dla porównania rezerwy gazu wystarczają nam na miesiąc. Grunt, że podstawowe potrzeby Państwa i obywatela są zabezpieczone.

Epitafium

Jak umrę, a opinia publiczna nie zgodzi się na moje ulubione epitafium(TM) to można mi napisać: Quod sum eris .
Prawie tak samo zabawne.

Liceum czy Sejm

W moim liceum, rok szkolny zaczynał się od przerwy w parku. Od czego zaczynają się obrady Sejmu? Od przerwy właśnie. A może by Panowie poszli tak do parku na Wiejskiej, pogadali jak ludzie i wrócili zamiast robić szopkę?
Pewnie nie, nie kończyli wszak mojego elitarnego LO :)

Ideał firmy hostingowej

Dreamhost i home.pl mogą się wstydzic. Oto nowy lider na rynku:

http://www.nouptime.com/